Najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłam

2025-06-12 12:55:00

Myśląc o trudnych decyzjach zawodowych, przychodzą mi do głowy dwie. Długo się zastanawiałam, która z nich była trudniejsza. Doszłam do wniosku, że obie były przełomowe. Dlatego dziś opowiem o dwóch ważnych momentach w moim życiu zawodowym, które bardzo wiele zmieniły.

Pierwsza decyzja to przeprowadzka z Warszawy do Olsztyna. W Warszawie mieszkałam 6 lat. W tym czasie założyłam firmę, prowadziłam atelier przy ul. Paryskiej 6 na Saskiej Kępie, szyłam na miarę dla moich stałych klientek oraz stworzyłam kolekcję ubrań – wieczorowych i codziennych – które sprzedawałam stacjonarnie i online. W tych kolekcjach zaczęły pojawiać się również swetry.

 
Atelier w Warszawie przy ul. Paryskiej 6                              Moje warszawskie klientki w sukniach szytych na miare

Decyzja o przeprowadzce miała charakter prywatny. Na początku nie miałam konkretnego pomysłu, co mogę robić w Olsztynie. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Pomyślałam sobie, że życie prywatne jest trudniej poukładać niż znaleźć nową pracę. Zaryzykowałam. Zaczęłam rozwijać sklep internetowy i stopniowo powiększać kolekcję.

 
Atelier przy ul. Kuronia

Druga decyzja to ta, by po pożarze nie zamykać firmy. To był moment, w którym mogłam powiedzieć: „mam dość”. Ale coś mi mnie mówiło, że muszę spróbować jeszcze raz. I to była dobra decyzja. Pomogli mi wtedy ludzie. Różni – przyjaciele, rodzina, znajomi i zupełnie obcy, których jakoś poruszyła moja historia. Znalazłam wtedy malutki, 15-metrowy lokal przy ul. Partyzantów – i właśnie tam zaczęłam wszystko od nowa. Mówili, że powstałam jak Feniks z popiołów. Coś w tym było. Ci, którzy byli wtedy przy mnie, widzieli, jak ogromne to było wyzwanie.

 
Spalone atelier przy ul. Kuronia                                         Atelier przy ul. Partyzantów gdzie przeniosłam się po pożarze

Wiem jedno: nigdy nie wolno się poddawać. Trzeba słuchać serca – ono zawsze prowadzi we właściwą stronę.

Autor: